Podczas pobytu we Wrocławiu, trafiłem na tę elewację. To co mnie zatrzymało, to idealny porządek – trzy okna na górze, trzy na dole, balkon dokładnie pośrodku. I drugie – to jak ten porządek jest zakłócany.
Kabel biegnący po skosie przez cały kadr, cień balustrady ostry jak grafika, zwisający przewód pod balkonem i mała, biała antena telewizyjna. To jest Wrocław niepocztówkowy – żywy, trochę zmęczony, ale z kwiatkami na balkonie.
Zdjęcie wykonane w czerni i bieli, bo tylko ona pozwoliła wydobyć światło i strukturę ściany bez rozpraszania kolorem spranego tynku i plastikowych ram okiennych.






