Moje ulubione zdjęcie

Wstając o czwartej rano i pijąc kawę nie przypuszczałem nawet, że tego dnia wykonam kilka zdjęć, które sprawią , że powstanie ta strona. Wszystko było normalnie jak zawsze, rutyna. Śniadanie, kawa, aparat i statyw w dłoń, spakowane do sakwy rowerowej i w drogę. Jadąc przez moją Wieś mijałem jeszcze „śpiące” podwórka sąsiadów. Gdzieś kogut się odezwał, gdzieś krowy ryczały wołając gospodarza, przeleciał leniwie przez pustą drogę pies uciekinier, co wybrał wolność zamiast pełnej miski. Jadąc tak mijałem dom za domem, aż dojechałem do skraju łąki wytyczającej granicę naszej Wsi. Słońce ostre ale ciepłe przecinało delikatną mgłę. Powietrze było chłodne i rześkie a ptaki zaczynały witać się ze światem w sposób w jaki tylko one potrafią. Zatrzymałem się i zszedłem z roweru. Stałem tak przez chwilę i rozglądałem się szukając czegoś, jednocześnie nie mogłem wyjść z zachwytu jak to wszystko jest takie proste i takie piękne, takie wyraźne ale w innej formie. Wtedy właśnie spostrzegłem w oddali małą czarna ścieżkę. To było to, tego mi było potrzeba. Rozstawiłem statyw z aparatem i „strzelałem”. Jedno, drugie, trzecie. Trwało to dla mnie chwilę ale zanim się obejrzałem słońce przewędrowało już wyżej. Ruszyłem dalej. Wieczorem, gdy odczytałem obrazy z karty aparatu moim oczom ukazał się obraz jaki będę pamiętał do końca życia. Coś, co mijamy na co dzień, coś pospolitego, tak zwyczajnego w jednej chwili stało się baśnią, granicą pomiędzy teraźniejszością a cudem… I tak powstał projekt Granica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *